Nie jestem terrorystą :c

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Nie jestem terrorystą :c

Pisanie by Pakistan on 14/11/2013, 21:31

1. Nazwa państwa: اسلامی جمہوریۂ پاكِستان czy też Islāmī Jamhūriyat Pākistān czyli Islamska Republika Pakistanu albo zwyczajnie Pakistan.
2. Imię i nazwisko: "Bo przystojny to moje drugie imię~" Poważnie. Nazywa się Majid Hussein Khan a "Hussein" pochodzi od arabskiego "hassan", które oznacza tyle, co "przystojny".
3. Data urodzenia: 27 Ramadan 1366 (na nasze 14 sierpnia 1947) - odłączenie się od Wielkiej Bryt(w)anii
4. Charakter:
Diabelnie bystry i ambitny jak mało kto a przy tym prostoduszny i bardzo nieskomplikowany.
Darzy kobiety niesamowitym szacunkiem, ale okazuje to głównie zachwalając na głos ich wdzięki i flirtując przy każdej możliwej okazji. I nie daje sobie za nic wytłumaczyć, że nie wszystkie kobiety to lubią.
Ale nie dajcie się zwieść pozorom. Zgrywa przebojowego, ale w głębi duszy jest chorobliwie nieśmiały i niepewny. Łatwo go zdenerwować. Sam się łatwo denerwuje. Na wiele rzeczy reaguje emocjonalnie. Wtedy może być odrobinę agresywny.
Uwielbia śpiewać. Ma do tego zdecydowanie talent i miły, miękki głos. Czasem nuci pod nosem wersety z Koranu, ale w takim języku, że tylko on i kilku jego braci rozumie, co tam sobie rzeczywiście podśpiewuje. Reszta rodziny być może się domyśla bo ma podobne nawyki. Cóż, witamy w świecie Islamu.
Poza tym otwarty, przyjazny i tak gościnny jak chyba żaden inny kraj. Jego największą życiową ambicją jest przyjaźnienie się ze wszystkimi, jednak dobrze wie, że to niewykonalne. Bardzo honorowy i nawet uczciwy, chociaż w kwestiach niedotyczących honoru dosyć łatwo go przekupić. Jest skłonny do poświęceń dla przyjaciół albo w imię własnych zasad.
Rodzina jest dla niego niezwykle ważna. Stara się trzymać blisko ze swoimi muzułmańskimi braćmi. Pod pewnymi względami jest to taki superhero świata Islamu. Nie jest ani największy, ani najsilniejszy, ani najbogatszy spośród braci, jednak bierze czynny udział w polityce międzynarodowej i pilnuje, aby nikomu nie działa się niesprawiedliwość. Niestety nie idzie mu za dobrze, ale ważne, że się stara.
Uważa, że jeśli ktoś trzyma się z dala od ludzi, to albo jest chory, albo nieszczęśliwy. A na to przecież nic nie pomaga lepiej, niż towarzystwo roześmianego i energicznego Pakistańczyka.
Kiedy jednak chwilowo nie ratuje żadnego ze swoich braci, potrafi zachowywać się jak pięciolatek. Bywa kapryśny i unosi się dumą w najmniej odpowiednich momentach. Albo wie, że coś chce, ale nie wie co, więc męczy tym wszystkich dookoła. Straszna z niego przylepa, jak ma gorszy dzień.
Ogólnie jest przesłodki, dopóki go coś nie wk&@#$%.
5. Wygląd:
Szczupły młodzieniec, na oko jakieś 19 lat. Wzrost około 177. Jest brunetem o orzechowych oczach. Jego skóra ma wyjątkowo ciemny kolor, jak na tę część świata przystało. Da się go pomylić z Hindusem, tylko twarz ma nieco bardziej pociągłą. Czy piękną, to kwestia gustu. Łatwiej znaleźć Pakistańczyka uroczego, niż przystojnego.
Ubiera się raczej po europejsku, w jeansy i jakieś proste koszule (na guziki albo i bez) zawsze z długimi rękawami, które nie raz zawija. Ma słabość do kamizelek, więc je także nosi. Do tego mały, srebrny kolczyk w lewym uchu a czasem i coś jeszcze. Ogólnie trzeba przyznać, że przykłada wagę do swojego wyglądu. Poważnie myśli o tym, żeby kiedyś zafarbować włosy, ale nie może się zdecydować na kolor.
Często można go zobaczyć żującego nasiona fenkułu (roślina pokrewna z koprem).
6. Relacje z innymi państwami:
Dla Pakistanu wszystkie narody wyznające Islam są jego braćmi. Kolor skóry jest kompletnie nieważny. Jednak jego prawdziwymi rodzonymi braćmi są Indie, Nepal, Bangladesz i Sri Lanka.
- Chiny - Dla Pakistańczyka Chiny to najlepszy przyjaciel. Może trochę dlatego, że, jak to mówią, "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", ale nie tylko. Gdy Chińska Republika Ludowa została uznana przez ONZ w 1971, nie było dla nich wolnego biura, więc Pakistan odstąpił pół swojego i przez pewien czas urzędowali w jednym. Chiny zaś pomógł mu zbudować armię oraz ją uzbroić. Gdyby nie on, Pakistan nie miałby broni atomowej. Oba narody bardzo się lubią.
- Brunei - Drugi najlepszy przyjaciel.
- Polska, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska - jedni z najważniejszych sojuszników.
- OIC (Organizacja Współpracy Islamskiej) - Paczka kumpli.
- państwa arabskie - Pakistan uważa ich za skończonych idiotów. Ale kochanych idiotów.
- Afganistan - Mocno poturbowany najukochańszy starszy brat (albo siostra, zależy co user postanowi) cierpiący na być może nieuleczalne schorzenie zwane Talibami (interpretacja dowolna). Żeby było ciekawiej, Talibów wychował Pakistan. Cóż, Majid dobrze chciał a wyszło jak wyszło. Ich relacja jest cholernie skomplikowana. Pakistan szczerze kocha swojego brata, nawet, jeśli nie zawsze jest w stanie go rozgryźć a momentami uważa zwyczajnie za świra. Przy tym jednak niechcący go od siebie odpycha bo nie jest pewien jego intencji. Afganistan z kolei nie rozumie, czemu jest odpychany, więc naciska jeszcze bardziej. W końcu frustracja zamienia się w agresję a wtedy Pakistanowi uruchamiają się odruchy obronne i w efekcie obydwaj są od siebie jeszcze dalej, o rozlewie krwi nie wspominając, chociaż każdy z nich chciałby być bliżej. A żeby było jeszcze trudniej, każdy z nich ma problem z jakimiś lokalnymi grupami terrorystycznymi, które nie usiedzą na miejscu tylko pchają się na drugą stronę linii Duranda i robią zamieszanie. (Alternatywnie Talibowie to osobna nacja, ale również wtedy relacje zostaną takie same)
- Bangladesz - Młodszy brat. Niestety Pakistan był wobec niego trochę zbyt protekcjonalny swojego czasu, więc chłopak nie wytrzymał i w końcu się odłączył. Po tym jak się trochę poprztykali. Właściwie Pakistan dosyć dotkliwie go pobił. Zabił mu jakieś 3 mln cywili. Ale teraz jest już dobrze. Raczej.
- Kaszmir - Oczywiście, że integralna część Pakistanu. Która przypadkiem bardzo chciałaby być niepodległa. I przypadkiem już z dwojga złego woli Indie, jednak Pakistan uważa, że to Indie go zmanipulował albo zaszantażował.
- Indie - Majid czasami czuje, że to Indie ukradł mu Bangladesz, ale usiłuje nie robić z tego problemu. Nie przeszkadza mu to jednak w robieniu problemu ze wszystkiego innego. Na przemian albo rywalizują w dowolnej dziedzinie, albo toczą zwykłe wojny. Albo się do siebie nie odzywają, albo jeden w drugiego czymś rzuca. Trochę jak w starym małżeństwie. Potrafią zrobić kłótnię z niczego i mają do siebie żal o milion rzeczy. Gdyby zrobić dochodzenie, pewnie okazałoby się, że winą konfliktu jest Arthur i że to on ich poróżnił aby łatwiej zarządzać swoją kolonią. Najstarsi mieszkańcy Pakistanu wciąż chcą przyłączenia do Indii. W głębi serca Majid jest po prostu wdzięczny, że przez lata bycia jednym państwem, Hindus całkiem dobrze go traktował, nigdy nie prześladował go z powodów religijnych ani nie wyśmiewał jego wiary. Nie mniej, lepiej nie sadzać ich do stołu koło siebie bo rozpoczną bitwę na jedzenie. Bo jak wiadomo, wszystko co złe, to przez Indie.
- Wielka Brytania - Co tu dużo mówić, przyszedł, wymęczył jego ludzi, wymordował co popadło a teraz zgrywa dżentelmena i dyplomatę. Jednak czasami bywa przydatny, da pracę czy coś, wesprze tu i tam. Dlatego nawet Pakistan czasem chowa dumę do kieszeni i zachowuje się przy Brytyjczyku jak człowiek. Chociaż okropnego kaleczenia angielszczyzny sobie nie odmawia.
- Rosja - Wróg. Głównie przez mieszanie z Afganistanem i pomaganie Indiom. Pakistan podejrzewa, że gdyby nie Rosja, to Kaszmir i Bangladesz byłyby jego a Afganistan byłby "zdrowy".
- USA - The great satan. Pakistan nim gardzi, ale pozostaje jego sojusznikiem (de facto, największym spoza NATO) i stara się żyć z nim w przyjaźni, chociaż zdecydowanie nie podoba mu się, że amerykańskie drony latają mu nad głową. Niech USA puszcza je gdzie indziej. Albo wcale.
- Izrael - The little satan, aka USrael. Brak relacji dyplomatycznych. Udaje, że go nie widzi. Pakistan nie uzna Izraela, dopóki ten nie uzna Palestyny. Bywa nawet ostentacyjny w okazywaniu mu pogardy, czasem określa go jako zbiorową halucynację a innym razem nazywa rasistą, ksenofobem, okupantem. Majid skrycie uważa Izrael za bardzo inteligentną nację i trochę żałuje, że nie są przyjaciółmi. Pomógł mu kilka razy. Niestety, lojalność wobec brata zobowiązuje, więc o żadnej przyjaźni nie może być mowy. Jednak jako iż oboje żyją w nieustającej wojnie, można domniemywać, że doskonale się wzajemnie rozumieją. Ciekawostka kulturowa: z perspektywy muzułmanów koszer i halal to to samo.
- Europa - The pathetic satan, przydupas pozostałych dwóch szatanów i ogólnie siedlisko wszelkiego zła. Ale przesyła kasę od czasu do czasu, więc daje się tolerować.
7. Dodatkowe informacje:
- Nazwa "Pakistan" oznacza "Ziemię nieskazitelnych" w urdu i hindi. Jednak na początku zapisywało się ją jako "PAKSTAN" i stanowiła akronim od nazw czterech regionów wchodzących w skład Pakistanu. Po jakimś czasie dodano "i" dla ułatwienia wymowy i tak, "przypadkiem", wyszła z tego "Ziemia nieskazitelnych".
- Urdu w Indiach i w Pakistanie uważane jest za "słodki" ("shirin") język. Bynajmniej nie ze względu na swoje brzmienie bo brzmi jak chroniczne zapalenie gardła, ale z powodu miłosnej poezji pisanej w tym języku.
- W urdu nie mówi się "kocham cię". W urdu układa się długi na minutę komplement dotyczący dowolnej cechy bądź zbioru cech danej osoby, który dopiero po spojrzeniu nań jako całość daje się odczytać jako wyznanie miłości.
- Nazwa "urdu" pochodzi z tureckiego i oznacza "koszary". Hindi/urdu, wówczas jeszcze jeden język, zostało wynalezione przez muzułmańskich, dokładniej Tureckich i Perskich, najeźćców, aby porozumiewać się z "lokalsami". Podczas gdy Persowie nazwali sobie ów język "hinduskim", Turcy nazwali go "barakowym". Później ze słowa "urdu" wyewoluowało szeroko rozumiane w Europie słowo "horda".
- By the way, urdu i hindi są do siebie wciąż tak podobne, że mówiący tymi językami są w stanie się ze sobą dogadać. Czasem ciężko jest powiedzieć, czy dana osoba mówi w hindi czy w urdu, choć pewne różnice między językami istnieją.
- Stolicą Pakistanu jest Islamabad a największym miastem jest Karaczi.
- Pakistan jest szóstym najludniejszym krajem na świecie.
- Oficjalnymi językami Pakistanu są urdu i angielski, ale regionalnie używa się również wielu innych, z których największe to pendżabski, sindhi, paszto, beludżi, saraiki, hindko i brahui.
- Tak, jak łatwo się domyślić, jest mocno zróżnicowany etnicznie.
- Ustrój Pakistanu to republika islamska.
- Dysponuje siódmą największą armią świata. Jeśli liczyć razem z rezerwistami, jest jedenasty. Może jako superpotęga się nie kwalifikuje, ale zignorować też ciężko, zwłaszcza, że w swoim arsenale posiada między innymi atomówki.
- Przy tym zmaga się z terroryzmem (mniej lub bardziej lokalnym), ubóstwem i ma problem z kontrolowaniem sporej części swoich terenów.
- Niemal całe jego życie to ciąg następujących po sobie wojen domowych, zamachów stanu, wojen z sąsiadami, itd. Gdyby się jednak przyjrzeć z bliska, ciężko nie zauważyć, że rządy militarne sprawdzały się u niego o wiele lepiej niż demokratyczne, więc można założyć, że ten kraj ma po prostu taki "metabolizm".
- Pakistan leży na byłym Jedwabnym Szlaku.
- Jest trzecim największym importerem herbaty na świecie.
- W Pakistanie zupełnie normalnym jest witanie się czy żegnanie pocałunkiem w policzek. Tak, między facetami również.
- W pakistańskim paszporcie widnieje napis: "Ten paszport uprawnia do odwiedzenia dowolnego kraju na świecie poza Izraelem".
- Oświecone Umiarkowanie (Enlightened Moderation) jest terminem ukutym przez byłego pakistańskiego prezydenta, Perveza Musharrafa, odnoszącym się do nieekstremistycznej, niefundamentalistycznej, nieco bardziej "nowoczesnej" odmiany Islamu.
- Pakistańczycy słyną ze swoich zdolności wokalnych. Tutaj maleńka próbka: http://youtu.be/gjaH2iuoYWE
- W Pakistanie nie ma fotoradarów. Nie ma też zasad ruchu, które mogłyby być łamane. A jednak wypadków nie ma.
- Majid tak na prawdę nie lubi się bić, ale nie ma za bardzo wyjścia bo być bitym też nie lubi.
- Jego ulubionym kolorem jest zielony. Dokładnie ten odcień, który ma na fladze.
- Właściwie zieleń na jego fladze oznacza dobrobyt i radość, zaś biel - pokój i honor.
- Twierdzi, że nie jest ani trochę religijny, chociaż na nasze normy powiedzielibyśmy, że niewątpliwie odrobinę religijny jest. Wie dobrze, co jest w Koranie i stara się realizować. Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji zastanawia się "a co by zrobił Mahomet na moim miejscu". Nie modli się jednak pięć razy dziennie ani nie wymaga od innych żeby przestrzegali tych samych zasad, których on się trzyma.
- Majid jest alkoholikiem. Pił hektolitry whisky swojego czasu, jednak postanowił z tym zerwać i jak na razie się trzyma, będąc absolutnym abstynentem. Tak przynajmniej jest, dopóki nie znajdzie się w pobliżu alkoholu. Zapytany powie jednak, że nie pije wyłącznie z powodu Koranu.
- Tak na prawdę umie mówić poprawną angielszczyzną, ale mówi z tak silnym akcentem, jak tylko jest w stanie a to tylko po to, żeby wkurzyć Arthura.
- W końcu kto lubi Brytoli.
- Z dziwnych nawyków: Majid woli jeść rękoma niż sztućcami.
- Dziwnych nawyków ciąg dalszy: Ma zaburzone poczucie własności prywatnej. Nie, nie kradnie, ale za to pożycza bez pytania.
- Kręci go biały kolor skóry. Ot, wygląda tak... inaczej.



DYSKLEJMER: Rejestrowałem się tą postacią na paru innych forach, stąd możliwe powtórzenia.



"Skośniesymetryczne izotropy kosmologicznie pseudosferują z konforemnie apriorującym przedrelatywistycznym tensorem kontinuum czasowego paralaksy sinusoidalnej peryhelium."
"W procesie wirowania frakcjonującego lizatu komórkowego błony retikulum endoplazmatycznego tworzą frakcję mikrosomalną."


Ostatnio zmieniony przez Pakistan dnia 15/1/2014, 23:41, w całości zmieniany 1 raz

Pakistan

Liczba postów : 88
Join date : 14/11/2013

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Nie jestem terrorystą :c

Pisanie by Gość on 15/11/2013, 15:25

Akceptuję.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach