Przyszło z Uralu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Przyszło z Uralu

Pisanie by Finlandia on 16/2/2014, 11:36

1. Nazwa państwa: Republika Fińska (Suomen Tasavalta)

2. Imię i nazwisko: Timo Väinämöinen

3. Data urodzenia: 6. grudnia

4. Charakter:
Bycie Finem to inny stan umysłu. Wśród dzikich lasów, jeszcze dzikszych bagien, hord wygłodniałych komarów ukształtował się i uchował podręcznikowy przykład człowieka co najmniej dziwnego. Przywlokło się toto z Syberii, osiadło tam, gdzie nikt nie chciał, a w XIX wieku nagle przypomniało sobie (nie bez rosyjskiej pomocy), że nie jest właściwie Szwedem. To wstrząsające odkrycie pociągnęło za sobą lawinę konsekwencji, takich jak: agresywny spam fińską literaturą romantyczną, czy chaotyczną fennizację nazwisk. W efekcie do Fina dotarł na powrót fakt, cóż, bycia Finem. I tak oto świat nie uchronił się przed północną wylęgarnią dziwactw.
Nie ma i nie będzie bardziej fińskiej cechy niż sisu. W tych czterech literach zawiera się cała esencja fińskości. Jak nietrudno się więc domyśleć – słowo to jest nieprzetłumaczalne na żaden ludzki język. Po polsku mówić można o determinacji, harcie ducha, uporze, wytrwałości, silne charakteru. W praktyce jednak każdy Fin ma swoją definicję. Dlatego sisu to zarówno wymrażanie tyłka w zaspie w oczekiwaniu na możliwość zestrzelenia jakiegoś Ruska, ale także rzetelne, dokładne wykonywanie obowiązków, na przykład telepania się helsińskim tramwajem do roboty dzień w dzień. Czymkolwiek to sisu naprawdę jest – Timo je ma. I jest z tego nieprzyzwoicie wręcz dumny.
Nieśmiałość, połączona z pewną północną powściągliwością, jakimś cudem jeszcze nie doprowadziła fińskiego narodu do wyginięcia. Timo, jako, bądź, co bądź, prawdziwy Fin, całkiem swobodnie zachowuje się tylko wobec kilku osób*. Ewentualnie na golasa. Fin w saunie, a Fin poza nią to niemal dwie różne osoby jeśli chodzi o poziom pewności siebie. Natomiast zazwyczaj zbytnia wylewność osób trzecich chłopaka po prostu peszy. W ogóle kontakty towarzyskie przypominają mu przejście przez pole minowe pod ostrzałem, a gdyby miał wybierać, to może wolałby nawet to od spotykania się z nieznajomymi. Cały problem polega na tym, że Timo się przejmuje. A nawet nie przejmuje. On się Przejmuje. Martwi. Bardzo go obchodzi cudza opinia. W związku z tym stara się nie obrazić nikogo przypadkiem, a jeśli zostanie źle zrozumiany (co przy jego pojęciu normalności nie jest niczym dziwnym) to próbuje się wytłumaczyć i częstokroć w ten sposób wkopuje się jeszcze mocniej na sposób iście malowniczy. Całość tych zabiegów okraszona zostaje nieco nie-fińskim słowotokiem lub/i nerwowym chichotem bądź uśmiechem.
Ktoś, gdzieś, jakiś Kreator, wrzucił kiedyś do jednego worka germańską powściągliwość i słowiańską melancholię. I to był błąd. Efekt to nacja nieustannie gibająca się między „rozwagą i romantyzmem”. Fin jest praktyczny, zorganizowany, a z drugiej strony rozpaczliwie sentymentalny. Zimą to nasila się do tego stopnia, że Timo potrafi przechodzić całe dni pełne kaiho. Ponieważ świat jest zły, zimny, ciemny, a Szwedzi wygrali Eurowizję/Mistrzostwa/ostatni mecz hokeja (niepotrzebne skreślić), dlatego trzeba to zapić.
Timo nieświadomie stwarza pozory względnej normalności. Jest uprzejmym, pomocnym, sympatycznym, uroczym, odrobinę niezdarnym, kluchowatym, uczciwym, pozytywnie myślącym człowiekiem. Tak przez jakieś 85% czasu. Pozostałe 15% to zupełnie inna bajka. Tacy bracia Grimm w wersji oryginalnej. Sprowokowany, Timo potrafi się bronić z przerażającą zapamiętałością i z lekko krwiożerczym entuzjazmem. W końcu mówimy tu o narodzie, którym straszyło się małych Niemców na dobranoc.
Oprócz tego Fin kocha muzykę, w tym to, co tylko on jest w stanie nią nazwać. Nie, Timo nie umie śpiewać, a jego taniec przypomina podrygi paralityka. Potrafi za to grać. Dużo też czyta i chętnie uczy się języków, ale ma koszmarny akcent. Fińskim „r” można by rąbać drewno. Timo wykazuje też odrobinę niezdrową fascynację bronią palną. Ponadto nosi przy sobie nóż, bo boi się bezbronności, a poza tym dobre puukko zawsze się przydaje.

Oprócz tego Fin cierpi na poczucie odpowiedzialności - bardzo groźna choroba. Wynika, być może, z dość dojrzałej psychiki Timo. Ta dojrzałość atakuje z zasadzki i trzeba trochę czasu, by się do niej dokopać przez pokłady uprzejmości oraz nieśmiałości. Czy warto, to już inne pytanie.

*Chyba, że po pijaku.

5. Wygląd:
Stwórca musiał mieć ubaw, gdy konstruował Fina.
Jakiegoż artyzmu wymaga stworzenie takiego indywiduum.
Jest toto wzrostu nikczemnego, bo nieprzekraczającego stu siedemdziesięciu centymetrów. I generalnie nie wygląda. Nie wygląda na człowieka zdolnego udźwignąć coś cięższego od doniczki z pelargonią, nie wygląda na osobnika, będącego w stanie rzucić się z wrzaskiem na przeciwnika, nie wygląda na osobę, potrafiącą w szale wręcz rozsiekać wroga na kawałki, nie wygląda nawet na kogoś, kto mógłby zagrozić komukolwiek bardziej niż zużyta chusteczka. A jednak.
Te mniej niż sto siedemdziesiąt centymetrów nad ziemią znajduje się czubek płowej łepetyny Timo. Trochę niżej zlokalizować można parę dużych, okrągłych oczu o tęczówkach w niedorzecznie fioletowym kolorze. Być może tę niecodzienną barwę Fin zawdzięcza jakiemuś podejrzanemu rodowodowi, a może po prostu Sile Wyższej bardzo się danego dnia nudziło. Bonusowo wyposażyła też Finlandię w perkaty nos, pucołowate policzki, pokrywające się latem malowniczymi konstelacjami piegów. Do tego doszły też usta, które zwykle rozciągają się w jednym z fińskich uśmiechów. Ponieważ Timo umie się uśmiechać na wiele sposobów. Nawet tak, by ciarki szły po plecach.
Fin naprawdę nie rozumie, dlaczego uważa się go za mało męskiego. W końcu każdemu wolno nosić biały berecik i do koszuli wiązać aksamitkę zamiast krawata. Poza tym Timo z uporem maniaka terroryzuje otoczenie widokiem swoich paskudnych swetrów w romby, renifery etc. Czasem wpadnie na pomysł, by połazić w mundurze i powyglądać po ludzku, ale to mu też w zasadzie nie wychodzi.

6. Relacje z innymi państwami:

Szwecja – aby opisać wszystkie niuanse tej relacji z perspektywy fińskiej, trzeba by prawdopodobnie użyć więcej słów niż przeciętny Fin wypowiada w ciągu życia, a poświęcony temu czas równałby się temu potrzebnemu na odśpiewanie Kalevali we wszystkich językach świata. Najłatwiej ująć to tak: Timo zna wszystkie żarty o Szwedach, ale raczej* przy samym Szwecji ich nie opowie i będzie udawał, że wcale go nie śmieszą. To dużo.

Estonia – rodzina, bardzo bliska rodzina, a zarazem najbliższy przyjaciel. Jedna z tych niewielu osób, przy których Fin zachowuje się zupełnie swobodnie. Jednocześnie chłopak ma niesamowite wyrzuty sumienia, że nie pomagał Estonii w czasach ZSRR, dlatego Timo ze wszystkich sił próbuje to teraz nadrobić.

Rosja – długa i dziwna relacja. Po wiekach szarpaniny Fin trafił pod panowanie rosyjskie, gdzie nagle uprzytomniono mu, że w sumie nie jest Szwedem. Do tego, jakże szokującego odkrycia, doszła też szeroka autonomia, która zaowocowała fińską sympatią wobec Rosji. Dobre jednak szybko się skończyło, a mało subtelne aluzje do wojny zimowej to jedna z ulubieńszych fińskich rozrywek. Obecnie jednak Timo stara się trzymać język za zębami, bo naprawdę nie zależy mu na zostaniu rosyjskim satelitą.

Norwegia – kiedyś Fin się go bał. Może nawet nie jego samego, ale jego magii. Timo  czuł się wobec niej rozpaczliwie bezbronny. Dopóki nie doszedł do wniosku, że w sumie wszyscy krwawią tak samo.

Dania – na niego Finlandia patrzy z perspektywy nieustających wojen szwedzko-duńskich. Teraz jednak nie mają one dla Timo aż takiego znaczenia, więc chłopak przejawia po prostu postawę typowo przyjazną - jak wobec prawie każdego.

Islandia - cichy taki. Fin go nie rozumie, ale mu to nie przeszkadza. Wobec niego stosowana jest więc TPMP (Tradycyjna Procedura Miłego Postępowania).

Węgry – jakaś rodzina, Timo traktuje ją serdecznie, bo nie ma żadnych powodów, by robić inaczej.

Niemcy – w tej chwili pewna neutralność. Kiedyś Niemiec mocno dopomógł Finowi w czasie wojny domowej i Timo dobrze o tym pamięta. Tak samo o wspólnym marszu na ZSRR.

Wyspy Alandzkie - mówi po szwedzku, Timo pozwala temu na wszystko i tylko od czasu do czasu trochę marudzi.

Karelia - obiekt stuletniej fascynacji kulturalnej. Dotąd Fin niesamowicie boleje nad utratą "Karelki".

*Znów, chyba że po pijaku.

7. Dodatkowe informacje:
- Najprościej obrazić dowolnego Fina, nazywając go Skandynawem.
- Finowie nie tańczą. Śpiewają, grają, drą się (mają nawet Męski Chór Krzykaczy), ale nie tańczą. Najwyżej odganiają się od komarów.
- Astalo – to fińskie słowo oznaczające coś, co w zasadzie nie jest bronią, ale w danej chwili spełnia jej funkcje.
- Salmiakki – słodycz, który za takowy uchodzić może tylko w Finlandii, bo jest słony, piekący i w zasadzie to lukrecja z chlorkiem amonu.
- Kalevala – fiński epos narodowy, zainspirował on m. in. Tolkiena do stworzenia mitologii Śródziemia. Uroczy utwór, którego głównym bohaterem jest, nomen omen Väinämöinen , czyli magik-pieśniarz. W Kalevali można natrafić na takie urocze kwiatki jak Laponię jako swoiste piekło, czy pojedynki na wiedzę („dym leci z komina”).
- Finlandia nie ma przyszłości. A przynajmniej fiński nie ma, bo brak w nim czasu przyszłego. Poza tym liczba przypadków jest nieustalona, „nie” odmienia się przez osoby,  a „on” i „ona” to ten sam wyraz.
- Każdy fińsko-szwedzki mecz hokeja to dla Finów wyzwanie równe zdobyciu świętego Graala.
- Sauna – łaźnia fińska, w której kiedyś Fin rozpoczynał i kończył swoje życie. Zasady korzystania z sauny są bardzo dokładnie określone, a ich złamanie stanowi ciężką obrazę. W łaźni nie wydziera, nie awanturuje, nie łże, nie obmacuje.
- Kantele – fiński instrument narodowy. Gra na kantele ściśle wiązała się z fińską magią (podobnie jak śpiew).



Skośniesymetryczne izotopy kosmologicznie pseudosferują z konforemnie apriorującym przedrelatywistycznym tensorem kontinuum czasowego paralaksy sinusoidalnej peryhelium.
W procesie wirowania frakcjonującego lizatu komórkowego błony retikulum endoplazmatycznego tworzą frakcję mikrosomalną.


Ostatnio zmieniony przez Finlandia dnia 16/3/2014, 12:10, w całości zmieniany 3 razy

Finlandia
Mężatek-Żonatek

Liczba postów : 212
Join date : 15/02/2014
Skąd : Z zimnego bagna.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przyszło z Uralu

Pisanie by Wietnam on 16/2/2014, 12:51

Może i każdy krwawi tak samo, lecz niektórzy ładniej~

AKCEPT

_________________
[21:02:56] Austria : Witam panienkę, która wygląda jak Yao w staniku...

Wietnam

Liczba postów : 163
Join date : 10/11/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach