Stany Zjednoczone WOLNOŚCI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Stany Zjednoczone WOLNOŚCI

Pisanie by Stany Zjednoczone on 4/7/2015, 09:30

Nazwa państwa najlepszego miejsca na świecie:

Stany Zjednoczone Ameryki

Imię i nazwisko najfajniejszej osoby, jaką poznacie:

Alfred F. Jones

Data urodzenia:

Ktoś nie wie? Wszyscy wiecie, a ten, kto nie wie, to pewnie dlatego, że urodził się jakąś... Godzinę czy dwie temu! Ha, ale dzisiaj to już każdy noworodek się dowie. Niebo wybuchnie czerwono-niebieskimi fajerwerkami, w internecie oszaleją z radości, a amerykański hymn to będzie słychać nie tylko w Kanadzie, ale i pewnie na granicy z Rosją. Właściwie tam zagrają go głośniej. No więc tak. Czwarty lipca. Piękna data i dzień, w którym urodziły się wszystkie bieliki amerykańskie.
Ps. To prawda.

Charakter:

To teraz bądźmy przez chwilę poważni i odstawmy żarty na bok. Tak, wszystkie: te o amerykańskim obżarstwie i siorbaniu, o powalającej inteligencji dętki rowerowej, nieznajomości geografii na poziomie przedszkolaka, jakąś wiarą w to, że Słońce kręci się wokół Ziemi.

(Słońce kręci się, ale wokół Stanów Zjednoczonych Ameryki.)

Okej. Więc co mamy, gdy zdejmiemy już plastikową maseczkę stereotypów, komedii i pozorów? Trochę różnych cech, jednych ciekawych, innych typowych, kolejnych rzadko się ujawniających. I parę ukrytych.

Wszyscy znamy podstawy. Jednym ciągiem: jest młody, więc żywiołowy, energiczny i egocentryczny. Optymistyczny, wierzy w szczęśliwe zakończenia, z natury raczej radosny. Chociaż każda cecha ma różne odcienie. Możecie liczyć na to, że będzie w jakiś sposób zainteresowany innymi kulturami, ale głównie pod takim warunkiem, że te kultury same mu się podsuną pod nos. Na przykład przyjadą na zmywak.

Ameryka wierzy w utrzymywanie porządku. W towarzystwie i na całym świecie. Oznacza to tyle, że zwyczajowo ignoruje złą, albo ponurą atmosferę, mamrotania i nawet wyzwiska lecące w jego kierunku. Taktykę ma różną, od emanowania własnym optymizmem, przez robienie z siebie widowiska, zwyczajne ignorowanie naburmuszonego świata, po, w rzadkich przypadkach, gdy go faktycznie czyjeś fochy obchodzą, rozmowę. Często wychodzi przez to na idiotę, więc tym większe zdziwienie, gdy ktoś przesadzi, a Ameryka postanowi tego nie zignorować. Dla niego istnieje duża różnica pomiędzy nie przejmowaniem się drobnostkami, a kimś, kto próbuje mu wejść na głowę.

Jak już przy wierze jesteśmy, to ideologicznie Ameryka wierzy w większe dobro. Potrafi być bezlitosny. Sam fakt, że w gruncie rzeczy jest młody i ma dobre serce niczego w tej kwestii nie zmienia. Kiedyś herosi, później rycerze, a dzisiaj bohaterowie - jeśli byli prawdziwi, to musieli podejmować cięższe decyzje, nie? Często tym mitycznym "dobrem" jest u niego dobro Ameryki, a nie całego świata. Nikogo nie dziwi egoistyczna nutka jego charakteru, ale to przynajmniej wyjaśnia, czemu tyle narodów czegoś od niego chce, ale mało który go lubi.

Jest silniejszy psychicznie, niż możnaby się spodziewać po kimś, kto sprawia wrażenie tak... Amerykańskiego. Z natury jest umysłem ścisłym. Chemia, fizyka, ekonomia - na tym wbrew pozorom zna się lepiej, niż na robieniu filmów i nagrywaniu muzyki. Lubi, gdy rozrywka jest prosta. Po co robić z niej coś pompatycznego, skoro nie temu służy? Jest tyle innych zajęć i rzeczy do zrobienia, niż udawanie, że z odmóżdżenia i odpoczynku musi płynąć jakaś głębia!

Asertywny. Asertywność i patriotyzm to duża część jego charakteru, jak również to, że w rzeczywistości nie jest głupi. Aż tak. Jednak głupota (autentyczna czy akurat "bo tak wygodniej") naprawdę ułatwia życie.

Ameryka ma też, szz, kłopoty ze sobą i innymi. Tylko często ciężko je po nim zobaczyć.

Dobra. Można by tak lać i lać tą wodę, a przecież w telewizji mówią, że ważniejszy od charakteru jest:


Wygląd:

Ach. Widzieliście ten typ urody tysiące razy, ale po co zmieniać coś dobrego? Urodę Ameryki możecie od biedy nazwać typową (amerykańskim snem, Kapitanem Ameryką, popularnym jockiem, gwiazdą z uśmiechem jak z obrazka, lub po prostu niebieskookim blondynem), ale wiecie, jakie słowo lepiej pasuje? Ideał. Krótsze, lepiej dopasowane i przekazuje to, co trzeba.

Więcej o Alfredzie wiedzieć nie trzeba, no, ale udajmy, że nikt tutaj nie widział nigdy blondyna o błękitnych oczach, ani, tym bardziej, żadnego hetaliowego fanartu USA.

(Właściwie nie wiem, po co to robimy, ale co mi tam, najwyraźniej nie mam nic lepszego do roboty.)

Okej, jedziemy. Sylwetka wyprostowana, krok sprężysty, ręce luźno w kieszeniach tego, co Ameryka akurat nosi. Pewny siebie uśmiech, taki trochę może onieśmielający, jeśli ktoś się boi uśmiechniętych ludzi. Ciało ma dziewiętnastoletnie, więc... Urok trochę pryska, jeśli się zastanowić. Ktoś spodziewałby się wyrośniętego mężczyzny, jakoś tak naturalnie wyższego o głowę od wszystkich innych. A tu peszek, średniego wzrostu gówniarz z okularami na nosie. Kosmyk na głowie już znacie.

Jeśli ktoś spyta o styl ubierania, to czasem nawet może zobaczyć go na elegancko, w garniturze, ale, nigdy się do tego nie przyzwyczaił. Wygodne bluzy i współczesne ubrania są czymś, w czym najbardziej przypomina samego siebie.

Co dziwne, jest przyzwyczajony do utrzymywania porządku, więc pomimo ilości pochłanianego pożywienia i rzeczy (dziwnych rzeczy), które czasem robi, chodzi zwykle czysty, świeży i bez zarzutu dla wzroku.

Relacje z innymi państwami Relacje innych państw z Ameryką:


1. Anglia

Z Anglią to bardzo prosta sprawa. Wiecie co? Koleś zupełnie nie potrafi zapomnieć o przeszłości. Nie może nie patrzeć za siebie, zostawić wszystko w tyle, przeć do przodu, do szczęśliwego zakończenia. Nie. On musi pluć krwią na czwartego lipca, przez sto lat rzucać te nienawistne spojrzenia, jakby Ameryka wbił mu nóż w plecy. Anglia jakoś nie potrafi... Dobrze, nie potrafił. Zmienił się, zrobił mniej nadęty, odkąd mu się imperium rozpadło. Przynajmniej tak się Ameryce wydaje. Kiedyś był od Anglii mniejszy, później równy, a obecnie - znacznie od niego potężniejszy. Lubi tę pozycję.
Po drodze, od "kiedyś" do "dziś" wiele się między nimi wydarzyło, ale ich relacje zawsze były specjalne. Były, są i będą.

2. Francja

Prywatnie Ameryka go lubi. Uważa, że Francja jest zabawny, nawet (a zwłaszcza wtedy), gdy nie próbuje taki być. Francuzi go śmieszą, lubi stroić sobie z nich żarty chyba nawet bardziej, niż z Brytyjczyków. Gdzieś pod tą sympatią do Francji Ameryka nie do końca traktuje go poważnie. Nigdy nie traktował, ale za to, w przeszłości, korzystał z pomocy i trochę wykorzystywał. A to jego pragnienie walki z Anglią, a to nie wywiązywał się z zobowiązań, a to, gdy już wyszedł na swoje, to przyjmował pozycję roszczącą. W XXI wieku ich relacje są całkiem mocne i przyjacielskie, choć z obu stron prawdopodobnie płynie pewna pobłażliwość.

3. Rosja

Historię o zimnej wojnie wszyscy znają. Obecne stosunki między narodami też. Ameryka prędzej przyzna, że ma problem z pojęciem wolności obywatelskiej, niż zaufa w czymś Rosji. Ich relacje pełne są fałszywych uśmiechów, podskórnej niechęci, słabo ukrywanej wrogości. Ameryka go nie cierpi, a kiedyś nawet nienawidził. Współcześnie wciąż występują pomiędzy nimi liczne starcia i nieprzyjazne epizody. Nie łączy ich tak mocna wrogość jak pół wieku wcześniej, ale wciąż istnieje między tymi państwami przepaść: ekonomiczna, ideologiczna, wojskowa...

4. Kanada

Ulubiony (bo jedyny) brat. Jest w ich znajomości trochę śmiechu, przekomarzanek i trochę zadr. Ogólnie - zadziwiająco zdrowa relacja pomiędzy rodzeństwem. To Ameryka częściej śmieje się z Kanady, ale przeważnie jest w tym sporo sympatii. Najpewniej też Kanada wie o nim więcej, niż jakikolwiek inny naród, bo Matthew Williams ma u Alfreda Jonesa specjalną pozycję przysługującą komuś, komu wyjątkowo można ufać.
(No i bezkarnie wykorzystywać do różnych drobnych spraw.)

5. Meksyk

Ameryka ma na swoim sumieniu trochę grzechów. To są zwykle te sprawy, o których postać mówi coś w stylu: "Zrobiłem pewne rzeczy, z których nie jestem dumny". O Meksyku nie do końca tak myśli, ale czasem może tak powiedzieć. Normalnie opcjonalnie przyzna, że mają powód się nie znosić, uśmiechnie się i jakoś tak nie będzie miał ochoty rozmawiać o tym, co narobił. I o tym, co współcześnie robi. Nie pasuje mu to do wizerunku.
Polityka to polityka, a Meksyk... Cóż. Musi się do Ameryki dostosować i tyle.

6. Korea Południowa

Koreę Południową ma za zaskakująco dobrego przyjaciela. Jest trochę podobnie, jak w przypadku Kanady, chociaż w tym przypadku Ameryka nie spodziewał się, że będzie w stanie zaufać jakiemuś azjatyckiemu narodowi. Lubi czasem spędzić z Koreą wolny czas, a to na graniu w gry, oglądaniu telewizji, czy rozmowach o technologii. Jedyną zadrą jest tutaj Korea Północna, o której, przynajmniej ostatnio, Ameryka stara się nie wspominać zbyt często.


7. Wietnam

Ameryka nie rozumie zbyt dobrze Azjatów. Nie rozumie Wietnamu i... Nie, nie o to chodzi, że ma jakiś mały, ledwo zauważalny kompleks na jej punkcie po ostatniej wojnie. Czuje do niej coś, co jednocześnie jest brakiem sympatii, odrobiną szacunku i garścią zaciekawienia.

8. Chiny

Próbował swego czasu Chinom ufać, bliżej go poznać i polubić, ale zawsze coś nie wychodzi. Przede wszystkim w kwestii ekonomicznej i ideologicznej. Ameryka jest chyba trochę zły, że nie może Chinom narzucić swojej woli. Tak. To irytujące. Irytujące jest też to, że Chiny wyrosły na taką potęgę gospodarczą, ale Ameryka uśmiechnie się i powie, że to nic nie szkodzi.
Ich relacje są chwiejne, raz trochę lepsze, raz gorsze. Ameryka zdecydowanie mu nie ufa.

9. Tajwan

Całkiem ją lubi... Chociaż, cóż, nie dlatego sprzedaje jej broń, ale nie robi też tego do końca na złość Chinom. Ma do niej zdecydowanie ciepłe uczucia, zdarza się, że próbuje ją nastawić przeciwko Chinom.

10. Japonia

Współcześnie Ameryka uważa go za swojego największego i najpewniejszego sojusznika w Azji. Jest też okazjonalnie zaciekawiony i zauroczony jego kulturą.

11. Filipiny

Proszę państwa, a po lewej widzimy kolejny przykład tego, jak wspaniale radziły sobie USA w polityce zagranicznej jako samodzielne państwo. Z subtelnością trzylatka, który chce te grabki. I żadne inne.
Relacje między tymi narodami bywały mocno chwiejne, a ze względu a amerykańskie naciski, ciągle bywają. W przeszłości było okropnie, później bywało różnie. W tych relacjach jest coś z bliskości i wrogości, z nikłego zaufania i właściwie, różnie to bywa. Nawet współcześnie, gdy Filipiny i USA łączą bardziej zażyłe relacje, Ameryka ma na pewno trudności z zaakceptowaniem tego, że Filipiny w czymś konkretnym się z nim nie zgadzają.


Wyciąg ze smarków mamuta, poprawia krążenie latających dysków na jeziorach północnych.
Smok smokowi smoczym smokiem smoczkiem smoków i smok-kokiem.

Stany Zjednoczone

Liczba postów : 7
Join date : 03/07/2015

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Stany Zjednoczone WOLNOŚCI

Pisanie by Wietnam on 5/7/2015, 23:04

~ napisał: jak również to, że w rzeczywistości nie jest głupi. Aż tak.

~


Karta śliczna, bardzo dobrze napisana, błędów się nie doszukałam~
Także z radością dam ci AKCEPTa... a nie chwila. Jesteś USA. >:C

_________________
[21:02:56] Austria : Witam panienkę, która wygląda jak Yao w staniku...

Wietnam

Liczba postów : 163
Join date : 10/11/2012

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach